Co ma przyroda do budownictwa? Recenzja książki Petera Wohllebena

Cześć! Pewnie zastanawiacie się, czy pomyliliście bloga. Nieznane więzi natury? O co chodzi? Przecież to blog o budownictwie…

Kilka dni temu twórczyni tego bloga napisała do mnie z prośbą o utworzenie sekcji z moimi artykułami. Nadmienię, że z budownictwem mam tyle wspólnego co nic, prócz siostry, która jest inżynierem budownictwa. Magda nie narzuciła mi tematyki postów. Jako że celem bloga jest nie tylko dzielenie się wiedzą o budowaniu, ale też o spojrzeniu na konkretny problem z różnych perspektyw, stwierdziłam, że mogłabym pisać o książkach, które czytam. A czytam różne dziwne treści, które dzięki swojej abstrakcyjności i różnorodności „rozciągają” moja świadomość. Tyle, że pisanie o tym co się czyta, to jak pokazywanie swojej duszy. A korpo świat nauczył mnie przez ostatnie lata, że duszy nie należy pokazywać. No ale jak znam moja siostrę, celem jej propozycji jest wyrwanie mnie ze strefy wyuczonego komfortu.

Zaczniemy więc od książki popularno-naukowej pt. Nieznane więzi natury Petera Wohllebena. Wielu z Was może kojarzy inne publikacje tego samego autora pt. Sekretne życie drzew czy Duchowe życie zwierząt. Przeczytałam je również i mogę szczerze powiedzieć, że Nieznane więzi natury nie są powieleniem treści, co się często zdarza w książkowych seriach tego samego autora.  W omawianej dzisiaj książce Peter Wohlleben podjął dyskusje o wpływie gatunków na siebie nawzajem i na martwą naturę. A co ma do tego budownictwo? Dla mnie, człowieka kompletnie nie z Waszej branży, budownictwo wiąże się z przekształcaniem terenów leśnych, zalewowych i łąkowych pod tereny mieszkalne. Pamiętam, jak byłam na jednej budowie, gdzie pracowała moja siostra i dosłownie teren budowy przyklejony był do lasu (kontener, w którym siedziałyśmy stał 10 metrów od brzegu drzew). Budownictwo to nierozerwalna część ludzkiej egzystencji. W końcu każdy z nas gdzieś mieszka, nawet ludy w Amazonii.

Pomyślałam, że niektórych z Was zainteresowałaby polemika Petera Wohllebena nad zależnościami pomiędzy naszymi ludzkimi działaniami a drapieżnikami, roślinożercami, rybami, drzewami, krzewami, bakteriami, grzybami, wirusami czy martwą naturą. Nie oceniajcie pochopnie. Ta publikacja to nie jest ekologiczny manifest. Peter Wohlleben pokazuje jak skomplikowane są zależności pomiędzy gatunkowe. Jak eliminacja jednego gatunku np. wilka destabilizuje inne gatunki. Ale czy na pewno destabilizuje? Może nieobecność wilka czy żurawia, czy łososia nie ma większego znaczenia na zachowanie równowagi ekosystemu. Autor zadaje bardzo ważne pytanie, co tak naprawdę znaczy równowaga ekosystemu? Czy nasza dzisiejsza gospodarka leśna, fanaberia mieszkania w środku lasu, przekształcanie terenów pod budowę czy pola uprawne wpływa dramatycznie na macro i mikro ekosystemy? A może nasi przodkowie wyrządzili już tak ogromne zmiany, że to co my robimy dzisiaj jest lżejszą wersją ich poczynań albo tylko próbą życia z tym co nam po nich pozostało?

Zastanawialiście się kiedyś jak zmieniacie życie wielu istnień podczas osuszania wykopu? Albo dlaczego domy wybudowane z drewna 300 lat temu nadal stoją (i maja się całkiem nieźle), a meble kupione z teraźniejszego drewna rozpadają się po kilku latach? A może nie wiecie, dlaczego drewno sosnowe jest tak tanie a dębowe drogie?

A może myśleliście któregoś razu o tym, czy naprawdę wstrzymanie budowy na kilka tygodni z powodu znalezienia piórka jakiegoś tam wymierającego (na tym terenie) ptaka jest właściwe. Kiedy wartościowe z punktu globalnego ekosystemu jest chronienie danego gatunku? W książce najszerzej opisywanym problemem jest ilość jeleni i saren. Wiedzieliście, że populacja tych roślinożerców jest 50 razy większa niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu? Ja nie. Wydawało mi się, że skoro trzeba je dokarmiać to znaczy, że populacja dramatycznie spada. A okazuje się, że te zwierzęta umierają, bo są dosłownie przeżarte od ilości jedzenia w paśnikach, a ich naturalny zegar biologiczny wie, że teraz powinny przejść przez fazę głodu. Ale paradoks! Inną stroną medalu jest światowa walka o ochronę słoni, które są zabijane dla kłów czy ochrona wielorybów, masowo zabijanych dla tłuszczu. Tego chyba nie muszę wyjaśniać.

W ‘’Nieznanych więziach natury’’ znajdziecie wiele popularno-naukowych odpowiedzi na tego typu pytania, ale też wiele pytań bez odpowiedzi. Dlaczego? Bo zrozumienie relacji pomiędzy bakteriami i grzybami, które żyją kilkanaście kilometrów pod ziemią, a ściółką czy roślinami, robakami, ptakami, wszelkiej maści zwierzętami jest tak skomplikowane, że trudno jest czarno na białym powiedzieć jak dany gatunek wpłynie na globalną sytuacje Ziemi (jak sam autor wspomina są ludzie, którzy uważają ze skoro człowiek jest częścią natury to jego działania kulturalne są też zaliczane do natury – abstrakcja?).

Jeszcze kilka słów o samej oprawie graficznej książki. Dlaczego o niej wspominam? Bo naprawdę jest godna uwagi. Edycja polska jest wzbogacona fotografiami polskiej natury. Samo przeglądanie lektury jest nowym odkrywaniem polskich krajobrazowych cudowności. Myślę, że dla wielu z Was spędzających 14 godzin w otoczeniu stali i betonu może to być odskocznia dla nerwów.

Co myślicie o tej pozycji? Jest ona zbyt popularno-naukowa, a może jest zbyt skomplikowana w odbiorze? P.S. Zastrzegam, że to co czytacie to moja subiektywna interpretacja tej i przyszłych treści. Do usłyszenia!

Bernadeta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *